ATHLETA CHRISTI


Jak na słowo czarodzieja,
Miłość Boża w dzieciach wzbiera,
Mówi jako kaznodzieja,
A nazywa się Podbiera…


parafraza wiersza
Władysława Bełzy o ks. Piotrze Skardze


Początek XXI w. nie jest łatwy, ani nie jest łaskawy dla osób katechizujących w różnego typu polskich szkołach, szczególnie w wielkich miastach, gdzie ludziom jak ongiś w Babilonie wydaje się, że mogą wystawiać współczesne wieże Babel, będące świadectwem nieokiełznanej pychy.
Wobec takich wyzwań stają często duchowni nie przygotowani do walki z nowymi wyzwaniami epoki, pomimo najszczerszych nawet chęci, a także księża, nieodporni na pokusy tego świata i bezsilni wobec ataku na ich credo.
Zaprzeczeniem jednych i drugich jest kapelan Społecznej Szkoły Podstawowej nr 1 w Krakowie, ks. kanonik Adam Podbiera, kapłan, który wobec antykatolickiej przemocy na pewno nie powiedziałby tchórzliwie, że miejsce krzyża jest w kościele, bo musiałby zaprzeczyć istnieniu i wymowie setek tysięcy kapliczek przydrożnych, krzyży, znaków rytych przez polskie rycerstwo na swoich zbrojach, orężu, chorągwiach, wydrapywanych na ścianach katowni przez więzionych za wierność swojej Ojczyźnie i Jasnogórskiej Królowej Polski. Dobrze pamiętam dzień, w którym ujrzałem Go raz pierwszy, a było to w 1991 roku. Przyszedł do mnie do szkoły i przedstawił się: „Jestem Adam Podbiera, ksiądz katolicki” i po miniaturowej pauzie dodał: „wierzący”. Byłem nieco zaskoczony i pierwsza myśl łączyła ten przymiotnik z chęcią bycia oryginalnym. Jakże myliłem się w swojej nazbyt pochopnej ocenie…
Ponad dwadzieścia lat później, 21 maja 2014 r., w 30-tą rocznicę przyjęcia przez Niego święceń kapłańskich, w okolicznościowym dyplomie napisałem: „poniósł wiekopomne zasługi w dziele chrystianizacji szkolnych pokoleń, za co należy Mu się wdzięczna pamięć i tytuł ATHLETA CHRISTI”…

* * *

Adam Podbiera urodził się w 1956 r. w Krakowie jako syn Bolesława, z zawodu drukarza, podczas okupacji niemieckiej żołnierza Armii Krajowej. Od wczesnych lat dziecięcych
i młodzieńczych wzrastał w aurze pobożności. Postanowił się zmierzyć ze swoim powołaniem. W 1984 r. ukończył Papieską Akademię Teologiczną. Od samego początku specjalizował się w duszpasterstwie dziecięcym. Do historii przeszły jego nabożeństwa dla młodych katolików w kościele św. Marka w Krakowie. Były to msze dla dzieci krakowskiej inteligencji według nowatorskiej wówczas formuły, adresowane do konserwatywnej grupy wiernych bardzo wymagających wobec poczucia pewnej wyjątkowości jako mieszkańców miasta, gdzie prawie nic nie robiąc, można się było wiele nauczyć. I ks. Podbiera te zapasy wygrał, nieufność przełamał. Można rzec, że w tak młodym wieku stał się sławny!
Niemniej, kiedy we wrześniu 1989 r. rozpoczynała swoją działalność Społeczna Szkoła Podstawowa nr 1, katechizację zaczął prowadzić w niej kapucyn, o. Patryk Jankiewicz. Po dwóch latach pracy został przeniesiony przez władze zakonne do Wrocławia, a szkoła pozostała bez katechety. Na prośbę dyrektora i na takie dictum losu, zareagował Metropolita Krakowski, ks. kard. Franciszek Macharski, delegując ks. Podbierę do szkoły na obrzeżach Krakowa, przy ul. Fortecznej 54, gdzie formalnie duszpasterzował jako katecheta do czerwca 2011 r.
Z powodu objęcia probostwa na Osiedlu Kalinowym zakończyła się jego praca jako szkolnego katechety, ale nie zakończyła się współpraca jako kapelana szkoły i gimnazjum. Zadzierzgnięta nić porozumienia duchowego i przyjaźni kazała Mu nadal pozostawać w serdecznym związku ze Szkołą Piłsudskiego i Gimnazjum Herberta. Pomagał przygotowywać młodszych uczniów do sakramentu Pierwszej Komunii Świętej, a starszych do sakramentu Bierzmowania. Wielki i osobny tekst warto było by poświęcić niebywałym w swojej wymowie liturgicznej uroczystościom komunijnym, które ks. Adam Podbiera organizuje od blisko trzydziestu lat w kościele Braci Mniejszych Kapucynów przy ul. Loretańskiej. W tym jednym z najskromniejszych krakowskich kościółków, przepełnionym pamiątkami historycznymi i religijnymi, nagromadzonymi przez ponad 300 lat wspólnej drogi zakonników i Narodu polskiego, ks. Adam Podbiera wprowadza uczniów w świat wiary, nadziei i miłości, uduchowia jeszcze bardziej to, co w swej istocie i tak duchowe, zgłębia w rodzicach, choćby i do wiary sceptycznych lub chłodnych, to, co wydawałoby się, że u dorosłych zgłębione już być nie może. Jest wielokrotnym współtwórcą (zapewne z pomocą Ducha Świętego!) takich rodzicielskich metamorfoz…
Iluż przez laty penitentów wydeptało ścieżki do szkolnej alei ks. Podbiery, tej, co na osi kościoła św. Jadwigi Królowej wiedzie do parafialnego kościoła na Klinach Borkowskich! To piękny widok, kiedy młodzi ludzie, jakże często już absolwenci szkoły czy gimnazjum, spowiadają się pomiędzy tujami i modrzewiami, spacerując ze swoim przewodnikiem duchowym. Między ks. Podbierą a jego uczniami istniała nić wzajemnej i bynajmniej nie płytkiej sympatii. Lgnęli do Niego prawie wszyscy, często nawet dzieci innowierców czy ateistów, ulegali czarowi jego osobowości i uczciwym sposobie rozmawiania o Bogu, który jakkolwiek nazywany opiera swoją niezwykłość na swoim transcendentnym istnieniu i ziemskim przykazaniu miłości. Umiał to przekazać swoim co mądrzejszym uczniom w sposób wymagający „uniwersyteckiego” myślenia, a słabszym intelektualnie w bardziej belferski sposób. Jedna i druga droga stawia Go w gronie nietuzinkowych nauczycieli, a właściwie rzec trzeba, prawdziwych pedagogów, wśród tych, którzy życiową marszrutę wskazują.
Za swoją duszpasterską i ojczyźnianą służbę został uhonorowany m.in. Srebrnym i Brązowym Krzyżem Zasługi, Złotym Medalem „Za Długoletnią Służbę”, Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Srebrnym Medalem „Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej”, Złotym i Srebrnym Medalem "DE SCHOLA BENE MERENTIBUS". Jest autorem książek: „Przemieńmy postać tego świata” (1998) i „Trzy miłości” (2003).
Jako człowiek był i jest bardzo emocjonalny i gorący, typ ognisty, istny choleryk. Ale równocześnie życzliwy, uczynny i przyjacielski, mający poczucie humoru, kwitowane żywiołowym śmiechem, kiedy udanie opowie się Mu udany (sic !) dowcip albo anegdotę.
Poza wszystkim jest znakomitym mówcą, który wierzy w to, co i o czym mówi. Potrafi z pamięci recytować stosowne do swej homilii fragmenty z literatury. Mógłby za Czesławem Miłoszem (choć woli Zbigniewa Herberta!) powiedzieć: „Moja wierna mowo byłaś moją ojczyzną, bo zabrakło innej”. Prawdziwie wybitny kaznodzieja, głęboki teologicznie, odważnie wyrażający sądy w głoszeniu prawdy Bożej, pilnujący dogmatów wiary przodków i istoty polskości, wierny syn swojej Ojczyzny. Jest współautorem wspaniałych dialogowanych kazań, wygłaszanych od lat razem ze swoim przyjacielem, ks. prof. Janem Szczepaniakiem. Jako kapłan jest przepełniony z jednej strony pasją nawracania, a z drugiej podnoszenia z upadku czy zwątpienia, wspierania osób będących w związku niesakramentalnym, połączonych – z punktu widzenia wiary katolickiej – trudną miłością. Umie prowadzić do Chrystusa… Do wielkich jego walorów należy ta uniwersalność i rzadka umiejętność trafiania do serc i umysłów zarówno dorosłych, jak i dzieci. A to trudna sztuka! Aby wlać wiarę czyjeś obojętne serce, aby podtrzymać wątpiących („knotka tlącego się nie zagasi, trzciny nadłamanej nie złamie”) trzeba samemu być atletą ducha. On nim jest i ja to wiem. Ma tę godną podziwu umiejętność, (dar, talent!) mówienia językiem wiary w sposób klarowany, prosty, pociągający i emanujący niekwestionowalną szczerością. Nikt, jak On, nie potrafi po norwidowemu zdjąć trwogę z dziecięcych serc, gdy „łódź wprost na most płynie”, a „maszt się niesie w z-wyż” i … „most mu poprzeczny”. Nikt, jak On, prawdziwy żołnierz Chrystusa, a równocześnie paidagogos, nie potrafi współczesnym uczniom odpowiedzieć rzetelnie na pytanie (w sposób wierny Literze i Duchowi kościelnego nauczania!): „gdzież się podział k r z y ż?”. Po jego katechezie ci, którzy słyszą i chcą usłuchać, na całe życie zapamiętają, że … „stał się nam bramą” …!

* * *

Z ks. Adamem Podbierą łączy nas od blisko trzydziestu lat powinowactwo duchowe i przyjaźń, które to niewymierne sprawy ziemskiego bytowania scementowała wspólna i niełatwa droga katechety (kapelana) i nauczyciela (dyrektora).
Patrzę z coraz większym podziwem na jego niezmienną ruchliwość i pracowitość, bo przecież lata lecą! Patrzę z uznaniem na harmonijne łączenie pasji kaznodziei z obowiązkami administracyjnymi proboszcza największej parafii w Krakowie i nieustannym działaniem na rzecz Kościoła i społeczeństwa. Ludzie tego pokroju i takiego autoramentu, co ks. kanonik Adam Podbiera, przedstawiają trudną do przecenienia wartość w każdym nowożytnym społeczeństwie i to w każdej dziedzinie jego życia, a szczególnie w sferze kultury duchowej. Gdyby to było w mojej mocy, przyozdobiłbym jego kapłańską pierś Orderem Virtuti Civili, którego dewiza brzmi: „DIGNITAS SCUTUM LIBERORUM HOMINUM” – „godność tarczą ludzi wolnych”…


JERZY GIZA



ul. Forteczna 54
30-437 Kraków
tel.(012) 262-20-94
fax.(012) 262-01-03